nemo5576
Każda poważna firma ma jakieś materiały promocyjne. Producenci imadeł nie są tu wyjątkiem. Dzisiaj przyszły do mnie breloczki promocyjne dwóch francuskich firm Dolex (metalowy, przedstawia imadło série 50) i Sambre et Meuse (z tworzywa sztucznego, miniatura imadła série 61).
W końcu udało się kupić. To znaczy to żadny unikat. Imadło ślusarskie skrętne Bison 1271-125 jest nadal w produkcji, można je normalnie kupić, tyle że cena... ponad trzy tysiące złotych. A używki raz że niezbyt częste, dwa ciężkie w przesyłce (bo waży ciut nad limit dla paczkomatu), trzy, też często po kilka stów. A tu udało się za 250 zł dostać egzemplarz z czasów kiedy Bison Bial sprzedawał je jako NOR-TECH VISE-5". Ubytki odlewu do uzupelnienia, wkładki szczękowe chyba nawet mam, trzeba tylko pokrętlo blokujące dorobić bo ktoś je śrubą zastąpił. I po odświeżeniu ładnie uzupełni kolekcje polskich imadeł.
Kolejna perełka z Allegro. Bison Bial 1254-110. Nietypowa szerokość szczęk, jedyne imadło Bison Bial z szybkim przesuwem szczęki. Na krótko pojawiło się w ofercie w okolicach 2000 roku. Niestety, podobnie jak w przypadku pokazanego wczoraj 1270-100 cena z kosmosu.
Record 1 Ton. Szczęki 100 mm, masa 10 kg. Niestety słabo ogarniam temat imadeł zza kanału La Manche, więc dość skrótowo będzie. Ten Record to dość budżetowe imadło z końcowego okresu samodzielnej egzystencji tej firmy. Informują o tym sygnatury "Made in Sheffield England". Wyprodukowano je więc na przełomie wieków, na krótko przed sprzedażą Recorda firmie Irwin która przeniosła produkcję w Wielkiej Brytanii do Chin. Dość standardowo spowodowało to spadek jakości i współczesne imadła Irwin-Record choć są wizualnie prawie identyczne z wyprodukowanymi w Sheffield nie cieszą się zbyt dobrą opinią. Tyle że sadząc z tego egzemplarza z tą jakością już wcześniej nie było różowo. Bo o ile stylistyka jest całkiem OK - niby zwykle imadło z prowadnicą prostokątną, ale jednak kształt oryginalny, ale jak się przyjrzeć dokładniej... Jakość wykonania taka sobie. Szczęka ruchoma z potężnym luzem bocznym - jak widać nawet farba się z boku szczęki nie wytarła. A pokrętło haczy o te wystające żebro z tyłu szczeki- ktoś zbyt głębokie gniazdo na nie zrobił, trzeba by tam jakąś podkładkę wsadzić. Konstrukcyjnie też średnio - większość współczesnych imadeł ślusarskich może być bez modyfikacji stosowanych albo w wersji stałej, albo obrotowej, tutaj wersji obrotowej nie da się bez przeróbek osadzić na stole bez podstawy bo otworów brakuje. No i wytrzymałość. 1 Ton bo siła zacisku to jedna tona. Czyli 980 daN. Współczesny polski Bison 1250L-100 katalogowo 2200 daN.. Podsumowując, ładne, ale niestety słabe imadło dla niezbyt wymagającego użytkownika.
Bison Bial 1270-100. Polskie imadło produkowane w małych ilościach, prawdopodobnie na przełomie wieków. Do niedawna znałem je tylko z karty katalogowej, ale ostatnio jedna sztuka wypłynęła na allegro, niestety w cenie tak zaporowej że nawet u mnie zwyciężył rozsądek. Więc niestety tylko fotki z oferty.
Jak widać to imadło mocno skomplikowane. Poza dość standardową podstawą umozliwiającą obrót całego imadła dodatkowo można obracać same szczęki, a szczęka przednia jest także wyposażona w os i może się odchylać w obie strony. Mamy tu więc możliwość obracania obrabianego przedmiotu w dwóch osiach plus możliwość pewnego mocowania przedmiotów o nierównoległych bokach. Oczywiście z wszystkimi wadami - skomplikowaną, a więc drogą w produkcji konstrukcją imadła, a także istnieniem dodatkowych punktów zmniejszających wytrzymałość imadła i ryzyko powstania luzów.
Monopol-Reform-Parallel-Schraubstöck größe 4000. Szczęki 75 mm (z pomiaru) 70 mm (katalog), masa 2,3 kg.
Mam te imadło od kilku lat, ostatnio żeudało się je zidentyfikować. Pochodzi ono z lat 30. XX wieku i ma nietypową konstrukcję. Zastosowano odmiennie skonstruowany układ nakrętka-śruba. Normalnie mamy długą śrubę i krótką nakrętkę. W tym imadle śruba ma sporą średnicę i długość niewiele większą od srednicy. Za to nakrętkę tworzy szczęka stała która na całej długości jest nagwintowana. Ruchoma przednia szczęka jest prowadzona dwoma małymi prowadnicami znajdującymi się w jej górnej części.
Imadło było oferowane w pięciu rozmiarach. Poza najmniejszym nr 1000 miało dwie wersje, bez, lub z dodatkowymi wkładkami szczękowymi. Na ostatnim zdjęciu jest porównanie z identycznym konstrukcyjnie imadłem o nieco innym kształcie szczęki stałej. Nie wiem czy to wersja starsza/nowsza, czy też imadło innego producenta oparte na tym samym patencie. Patencie którego niestety nadal nie udało mi się znaleźć
"Leningrad". Szczęki 80 mm, masa 5,6 kg. Producentem był Государственный механический завод им. К. Маркса" czyli „Państwowe Zakłady Mechaniczne im. K. Marksa” w Leningradzie. Jest to imadło ślusarskie, z podstawą obrotową w którym ruchoma, przednia szczęka jest prowadzona na prostokątnej prowadnicy. Podstawa obrotowa, umożliwia obrót o 180°. Imadło to występuje w wielu odmianach różniących się głownie sygnaturami. Na niektórych znajduje się napis "Leningrad" - co tłumaczy potoczną nazwę. Dzisiejszy egzemplarz prawdopodobnie pochodzi już z czasów Federacji Rosyjskiej. Nie ma loga producenta (chyba K. Marks na chwilę z mody wyszedł), brak napisu USSR. Poza tym prawie identyczne z nieco starszym egzemplarzem. Jest to czwarty Leningrad którego udało się kupic, jak widać każdy jest inny. A brakuje mi jeszcze minimum trzech, starszych odmian tego imadła.
Wabeco 23/125. Kolejne imadło z lat 70., w których Wabeco szeroko stosowało w swoich produktach stop aluminium o nazwie Simalit70. Zgodnie z oznaczeniem na szczęki i szerokości 125 mm, jak większość aluminiowych imadeł jest stosunkowo lekkie - waży tylko 4,2 kg.
Konstrukcja dość klasyczna dla takich imadeł. Ruchoma szczęka przednia prowadzona na dwóch prowadnicach prętowych, pomiedzy nimi znajduje się śruba trapezowa.
Wabeco 23 było ewidentnie modelem budżetowym. Obie szczęki są aluminiowe, ze stali są prętowe prowadnice, wkładki szczękowe, mocujące wkładki śruby i śruba pociągowa. Nakrętka trapezową jest wykonana bezpośrednio w aluminiowym odlewie szczęki tylnej. Podobnie otwory na prowadnice są wykonane w odlewie, nie zastosowano żadnych tulei stalowych. Ma to swoje wady - raz że zmniejsza trwałość imadła, dwa współczynnik tarcia stal-aluminium jest wyższy niż stal-stal, a więc wszystko przesuwa się ze sporym oporem. Z drugiej strony bez wątpienia spadł koszt produkcji. Który cięto gdzie się da - nawet śruby mocujące wkładki szczękowe wygladają na samogwintujące - widocznie uznano że skoro wkręcamy stał w aluminium to nie ma sensu gwintować otworów.
Imadło jest mocno budżetowe, ale żeby się przypodobać co konserwatywniejszym kupującym tylną część imadła wyposażono w osłonę prowadnic udającą prowadnicę imadła z prowadzeniem prostokątnym. Jest nawet atrapa bitni. Oba elementy są wyłącznie dekoracyjne. Z racji zastosowanego materiału uderzanie w nie nawet lekkim młotkiem było by mocno ryzykowne, a osłaniane tylnej części prowadnic i śruby w sytuacji kiedy takiej osłony nie mają ich odcinki bezpośrednio pod obrabianym materiałem jest bez sensu. Ale stylistycznie wygląda to ładniej niż imadło że sterczącymi z tyłu prowadnicami i śrubą.
Podsumowując, budżetowe, w miarę precyzyjne imadło które pewnie spełniało wymagania co mniej ambitnego majsterkowicza. Poza wersją 125 mm była jeszcze mniejsza 100 mm - innych do tej pory nie widziałem
W latach 70. firma Walter Blombach Co. czyli WABECO wierzyła że stop aluminium o nazwie Simalit 70 jest idealnym materiałem na budżetowe imadło. Na fotce kilka typów imadeł produkowanych przez tą firmę z tego stopu. Poza nietypowym materiałem na pewno charakteryzowały się ciekawym, charakterystycznym designem.
Imadło 80 mm, masa 3,6 kg. Wyprodukowane przez wschodnioniemieckie zakłady VEB ROBOTRON Büromaschinenwerk Sömmerda.
Niemieckie imadło Küpper. Szczęki 100 mm, masa 5,4 kg. Imadło spawane z odpowiednio wygiętych płaskowników. Posiada prostą regulację luzu szczęki ruchomej w postaci dwóch mosiężnych śrub w szczęce stałej. Równie proste są dodatkowe szczęki do mocowania rur czy wałków.
Küpper to niemiecka firma produkująca meble warsztatowe - szafki, stoły, czy tablice narzędziowe. Imadło prawdopodobnie jest tylko przez nią brandowane, identyczne sprzedawane było pod marką Kukko. Najprawdopodobniej producentem jest firma Walter Blombach GmbH (producent imadeł Wabeco) która w 1984 roku opatentowała bardzo podobne imadło spawane, różniące się tylko rozmieszczeniem śrub kasujących luz szczęki.
Bison Bial typ 1256-63 (zgodnie ze starszą terminologią PJWx-63). Posiada szczęji 63 mm i waży 5 kg. Imadła typu 1256 pojawiły się po raz pierwszy w normie z 1984 roku, więc ich produkcja została uruchomiona gdzieś na przełomie lat 70. i 80. Jest to typowe imadło typu 1250M-63, lub obecnie 1250L-63 osadzone na podstawie przekształcającej je w przenośne imadło obrotowe. Podstawa ta nie jest sprzedawana oddzielnie i nie posiada własnego oznaczenia. Egzemplarz ze zdjęć pochodzi z pierwszego kwartału 2003 roku czyli na podstawie jest już wersja L. Z jakiegoś powodu w międzyczasie przemalowano je na czerwono (oryginalnie było pomalowane typową niebieską farbą młotkową). Imadła tego typu są nadal produkowane, ale chyba w minimalnych ilościach.
Maschinenhandschrauben. Czyli imadło ręczne maszynowe. Taka nieco wzmocniona wersja imadła ręcznego przeznaczona do przytrzymywania drobniejszych przedmiotów przy obróbce na mniejszych obrabiarkach w stylu szlifierek stołowych. Podobnie jak większość tego typu przyrządów nie sygnowane, ale kształty typowe dla produktów z międzywojennych Niemiec. Obie szczęki oczywiście kute, zaciskane śrubą z nakrętką. Niestety zdejmowana dźwignia/klucz zaginęła.
Wschodnioniemieckie imadło M100 w wersji z podstawą obrotową. Szczęki 100 mm, masa 13,3 kg. Głównym (jedynym?) producentem, były zakłady Spannwerkzeuge Zeulenroda, ale akurat ten egzemplarz nie ma sygnatury.
Po drugiej wojnie światowej w NRD królowały imadła oparte na modelu HS Meiera und Weichelta oraz imadła typu S, czyli imadła Kocha. Były to solidne, przemysłowe imadła, ale ich konstrukcja pochodziła z początku XX w. Czyli były materiałochłonne, i niespecjalnie proste w produkcji. W związku z tym pod koniec istnienia NRD podjęto próbę opracowania nowego typu imadła, efektem której były imadła typu M.
Zdecydowano się na klasyczne rozwiązanie z ruchomą szczęką tylną prowadzoną na trójkątnych prowadnicach. Śruba trapezowa jest zakołkowana w szczęce ruchomej, nakrętka znajduje się na końcu tulei zakończonej na drugim końcu pokrętłem. Imadło było mocowan trzema śrubami, te same otwory były wykorzystywane do mocowania go do podstawy obrotowej. Podstawa obrotowa blokowana centralną śrubą, śruba obracana przy pomocy wyciętej z blachy dźwigni. Podstawa mocowana była do stołu czterema śrubami. Imadło było produkowane że szczękami 80, 100, 125 i 150 mm.
Głównym celem było skonstruowanie imadła tańszego i prostszego w produkcji. Zastosowano dość proste kształty, bez skomplikowanych krzywizn. Tuleja do której przyspawana jest nakrętka to odcinek zwykłej rury stalowej. Starano się też zminimalizować do minimum materiałochłonność. Sprawiło to że imadło te ma pewne wady. Ścianka o którą opiera się pokrętlo śruby jest trochę zbyt cienka - potrafi pęknąć. Podstawa obrotowa jest słaba, ze skłonnością do uszkodzeń, ciężko ją pewnie zablokować. Uszkodzeniu ulega też dość często półksiężyc mocujący pokrętło - jest z cienkiej blachy, słabo zazebionej z pokrętłem. Nie zaryzykowałbym też prób użycia płaskiej, górnej części szczęki ruchomej jako kowadła. Jednak całościowo jest to imadło moim zdaniem lepsze od naszych PJWk - nadal do lekkich prac, ale mniej podatne na uszkodzenia - choć także zdarzały się pęknięcia prowadnic.
Bonum-Stahlschraubstöcke Nr. 1091 größe 4. Szczęki 70 mm, masa 1,4 kg.
Te urodziwe inaczej imadło było produkowane przez zakłady Bonumwerke Tigges&Winckel mieszczącą się od 1914 roku w Langenbergu, a wcześniej w Remscheid-Hasten. Była to firma założona w 1869 roku, produkująca całkiem sporo narzędzi przeznaczonych głównie dla hobbystów. Co więcej patrząc na jej katalog sporo jej produktów na informację że chroni je DRP - czyli zostały opatentowane. Nie inaczej jest z naszym blaszanym paskudkiem na którym też wybito napis DR Patent.
Jak widać na zdjęciu imadło jest stalowe. Podstawowe elementy są powyginane z grubej blachy, piłączone nitami. Ruchoma przednia szczęka jest obrotowa.
Imadło Bonum Nr. 1091 można było kupić osobno, wchodziło także w skład licznych zestawów narzędzi. Katalog z którego są dwie ostatnie grafiki jest z 1935 roku.
"Leningrad". Szczęki 80 mm, masa 5,6 kg. Producentem był Государственный механический завод им. К. Маркса" czyli „Państwowe Zakłady Mechaniczne im. K. Marksa” w Leningradzie. Jest to imadło ślusarskie, z podstawą obrotową w którym ruchoma, przednia szczęka jest prowadzona na prostokątnej prowadnicy. Imadło to występuje w wielu odmianach różniących się głownie sygnaturami. Na niektórych, produkowanych na rynek wewnętrzny znajduje się napis "Leningrad" - co tłumaczy potoczną nazwę. Dzisiejszy egzemplarz prawdopodobnie pochodzi z lat 80. lub 90. Ma zarówno nowy ksztalt loga (KM ile prostokącie), jak i nową podstawę w kształcie trójkąta, zamiast starej, okrągłej, z uszkami na śruby.
Kolejne niezidentyfikowane. Szczęki 65 mm, masa 3,8 kg. Ruchoma szczęka przednia jest wyposażona w prowadnicę która w przekroju ma kształt litery π, przy czym prowadnicą jest jej górna belka. Boczne, pionowe cześci służą tylko do osłaniania od boków śruby pociągowej. Czyli zmodyfikowany układ z prowadzeniem szczęki na prowadnicy w formie płaskownika. Pomysł całkiem fajny, ale niestety wykonanie dość niechlujne, imadło ma spore luzy. Mocowanie do stołu czterema śrubami - też raczej nietypowe, nawet w większych imadłach normą są raczej dwa otwory na śruby. Sądząc z kształtu pamięta pewnie okres międzywojenny, brak sygnatur sugeruje mniejszego wytwórcę. Niestety nigdzie nie znalazłem ani katalogu, ani patentu opisującego te imadło.
Małe imadełko 50 mm, masa 0,92 kg. Konstrukcyjnie dość typowe - szczęka tylna porusza sie po prowadnicy w firmie teownika. Raczej wiekowe, płytka śruby mocującej ma formę trójkąta z trzema ostrogami, a nie typowego dysku. Z boku szczęki nabity napis "GERMANY", a więc choć kraj pochodzenia znany. Najciekawsze są chyba te zdobienia szczęki ruchomej. O ile numer/rozmiar w rombie to nic nadzwyczajnego, to ta ramka jest uroczo anachroniczna. Kto dziś bawił by się w takie ozdabianie masowo produkowanego przyrządu warsztatowego?
Brockhaus Heuer Front 100 mm/ 4". Szczęki 100 mm, masa 11,2 kg. Imadło wersji produkowanej w latach 1957-69.
Po II wojnie światowej, w 1948 zakończono produkcję klasycznego Fronta z prowadnicą rurową. Zamiast tego do produkcji wprowadzono zunifikowane imadło oparte na uproszczonym modelu Primus. Wcześniej były dwa różne imadła, teraz różnicą było jedynie mocowanie do stołu - w modelu Front było przyspawane do szczęki tylnej, w modelu Primus do przedniej.
W 1957 pojawił się model że zdjęć. Podstawową zmianą była rezygnacja z klasycznej dla imadeł Heuer nakrętki trapezowej. Zamiast dysku z nagwintowany otworem jest integralną nakrętka wykonana wprost w szczęce tylnej. Mniejszą zmianą jest zastąpienie rurowej osłony śruby stosowanym do dziś, otwartym od dołu daszkiem. Imadło nie posiada charakterystycznego dla modeli przedwojennych łożyskowania śruby kulkami. Zamiast tego śruba mocowana jest sprężystym pierścieniem, a jej luz kasuje sprężyna. Imadło było produkowane że szczękami 75, 100, 125, 150 i 175 mm. Produkcję tego modelu zakończono w 1969 roku kiedy zastąpiła go nowsza wersja o lekko zmienionej stylistyce (bardziej kanciaste w przekroju szczęki) i innej gamie rozmiarów.
Imadło 75 mm, 5,3 kg. Wyprodukowane przez VEB Werkzeugmaschinenkombinats „Fritz Heckert“ Karl-Marx-Stadt (WMW). Dla młodszych - Karl-Marx-Stadt to obecnie Chemnitz.
Imadło dość charakterystyczne - w dodatku z boku ma sygnaturę (logo producenta), a typowa dla wschodnioniemieckich imadeł kalkomania jest umieszczona od spodu i najczęściej dość dobrze zachowana
Zakłady WMW "Fritz Heckert" były dużym producentem obrabiarek, ale produkowały też imadła. W dodatku jak widać lekko nietypowe. Nie mam pojęcia czemu wybrano tak archaiczną konstrukcję, ale mamy tu szczękę stałą dwuczęściową, skręcaną śrubami.Szczęka ruchoma jest w niej prowadzona trzema prowadnicami. Śruba pociągowa na gwint metryczny, a nie trapezowy co wskazuje że był to raczej produkt dla amatorów.
PanaVise model 381 - małe, przenośne imadło na podstawie z przyssawką. Szczęki 63 mm, masa 1,3 kg.
PanaVise to amerykański producent małych imadeł i uchwytów do elektroniki. Istnieje od 1962 roku.
Model 381 to połączenie podstawy model 380 z imadłem model 303. Oba te elementy są kompatybilne z resztą produktów serii 300. Imadło można mocować na innych podstawach, podstawa może służyć do montażu wyspecjalizowanych uchwytów do elektroniki. Imadło jest aluminiowe, wkładki standardowe z tworzywa sztucznego (można dokupić stalowe, aluminiowe i mosiężne) więc ewidentnie jest to produkt raczej do obróbki delikatnej drobnicy niż ciężkich prac ślusarskich, ale pomimo niezbyt imponującego wyglądu imadełko jest całkiem fajne - przyssawka trzyma naprawdę mocno, a kulowe przegub daje się pewnie zablokować w wybranej pozycji.
Wyprodukowane przez VEB Leipziger Eisen- und Stahlwerke (LES), czyli dawne zakłady Meier und Weichelt imadło HSB60. Szczęki 60 mm, masa 3 kg. To drugie HSB60 wyprodukowane przez LES w moich zbiorach. Różni się od pierwszego sygnaturą producenta. To prosty napis LES, a nie litery w owalnej ramce. Nie wiem czemu - możliwe że to produkt z pierwszego okresu po nacjonalizacji. Ale zawsze jest szansa że się kiedyś dowiem :)
Imadło Typ K-9 (lub K-5) wyprodukowane przez spółdzielnię Motgos z Warszawy. Szczęki 90 mm, masa 6,5 kg. Producent mieścił się przy ulicy Nowogrodzkiej 42. Imadła z Motgosu spotykane dość często, więc produkcja była pewnie spora, ale takie widzę po raz pierwszy. Po pierwsze ma sygnaturę z typem - to jedyny znany mi egzemplarz imadła tego producenta sygnowany na odlewie, wszystkie pozostałe miały jedynie papierową etykietę. Po drugie, choć identyczne konstrukcyjnie z najpopularniejszym produktem tej spółdzielni zarówno szczęki jak i podstawa mają i by kształt - mniej jest obłości, więcej prostych płaszczyzn i krawędzi. Nie mam pojęcia czy to jakiś wczesny model (sugeruje to sygnowanie odlewu), czy wręcz przeciwnie wersja uproszczona opracowana pod koniec produkcji.
Włoskie imadło 150 mm, 17,1 kg. Z jednej strony napis ACCIAO FUSO informujący że to odlew ze staliwa. Z drugiej była nazwa, niestety na moim napis jest całkowicie nieczytelna . Konstrukcja dość klasyczna, ruchoma przednia szczęka, prowadzenie prostokątne. Śruba mocowana pierścieniem, nakrętka przykręcona do szczęki stałej dwoma śrubami. Wkładki szczękowe w kształcie litery L, może to świadczyć że to jakaś starsza konstrukcja. I na razie tyle, niestety nic więcej o nim nie znalazłem.
Kolejny polski klasyk. Bison Bial 1240-80. Czyli najmniejsza wersja przeznaczonego do ciężkich prac ślusarskich imadła typu 1240. Zgodnie z oznaczeniem imadło ma szczęki 80 mm, waży 6,9 kg. Konstrukcja jest kopią pochodzącego z początku XX wieku imadła Leinena. Obie szczęki są odlewami żeliwnymi, ruchoma szczęka tylna jest prowadzona na pryzmowych prowadnicach. Śruba trapezowa zakołkowana w szczęce ruchomej, nakrętka jest częścią rurowego pokrętła mocowanego do szczęki stałej półksiężycem. Na szczęce ruchomej mała, okrągła bitnia.
Jak w przypadku innych polskich imadeł niewiele wiadomo o historii tego modelu. Produkcję zaczęto gdzieś prawdopodobnie. na przełomie lat 80. i 90 - w normie z 1984 roku nie jest jeszcze wymieniane. Produkowane w wersjach że szczękami 80, 100, 125 i 150 mm. Gdzieś na przełomie wieków przeszło modernizację analogiczną jak typ 1250/1255. W jej wyniku lekko zmieniono jego kształt, wkładki szczękowe otrzymały trójkątne wycięcia ułatwiające mocowanie okrągłych przedmiotów, a same szczęki przedłużono. W rezultacie gabarytowych odpowiednikiem starego 1240-150 stały się np. 1240L-200 i 1240L-250. Jeśli chodzi i najmniejsze 1240-80 to nowe 1240L-80 wyróżnia się chyba tylko zmienioną, podłużną bitnią. Zmodernizowana wersja 1240L jest nadal produkowana, choć z racji ceny raczej nie jest to imadło często spotykane.
Peddinghaus Rigant 75. Szczęki 75 mm, masa 3,5 kg. Imadło wykonane jest z odpowiednio ukształtowanych płaskowników i profili stalowych połączonych spawaniem. Konstrukcja jest uproszczona, nawet sprężyny przy mocowaniu śruby trapezowej brak. Czyli gdyby zadrapać z niego kalkomanie pewnie zostało by uznane za współczesny, tani produkt z najniższej półki.
Patrząc na te imadło z perspektywy lat 20. XXI wieku nie można zapominać że w chwili kiedy ono powstawało, w więc na przełomie lat 70. i 80. XX wieku pewnie pierwsze wrażenie było by trochę inne. W tym czasie taka technologia produkcji imadeł - spawanie z tłoczonych profili wydawała się chyba bardzo perspektywiczna, zwłaszcza przy produkcji tańszych imadel. W bazach biur patentowych znajduje się wiele zgłoszonych wtedy patentów opisujących takie imadła, były one też produkowane przez kilka dużych europejskich firm. No i jakość była inna niż tych współczesnych najtańszych chińczyków - profile metalowe grubsze, pewnie też z lepszej stali.
Sama marka Rigant była efektem próby wejścia firmy Peddinghaus na rynek tańszych imadeł - chciano w ten sposób zaproponować imadło tańsze niż kute Matadory. Niestety nie znalazłem na jej temat zbyt wiele. Podobno była używana w latach 1976-1983. Znowu podobno, sprzedawano pod nią uproszczoną wersję Matadora, pozbawioną mechanizmu regulacji luzu szczęki. Jak widać sporo tu podobno - niestety katalogów z epoki nie znalazłem, w sieci też za dużo nie ma, imadło musiało się słabo sprzedawać - o ile używanych Matadorów jest mnóstwo, znalazłem tylko kilka zdjęć Rigantów w wersji 100 mm.
Z perspektywy czasu - pomysł Peddinghausa na rozszerzenie oferty nie wypalił, z czasem znowu ograniczyli się do sprzedaży droższych imadeł kutych. Sama technologia też chyba okazała się ślepą uliczką - nie wiem czy z uwagi na rozwój techniki (tańsze odlewy) czy z powodu preferencji kupujących - spawane blaszaki są dla takich konserwatystów jak ja po prostu brzydkie. Dzisiaj to albo najtańsze wyroby imadłopodobne z Chin, albo radosna twórczość warsztatowa
Imadło "LE-VOLVON". Szczęki 70 mm, 2,42 kg. Jak widać to małe, przenośne imadło że szczęką obrotową. Volvon to krótka (12 km) rzeka we Francji. Na logikę producent znajdował się gdzieś w pobliżu tej rzeki, ale nic pewnego nie znalazłem. W sieci wygrzebałem tylko zdjęcia kilku małych imadeł z taką sygnaturą. Z racji tego zakładam że to produkt jakiejś małej, możliwe że krótko działającej firmy.
Imadło marki ROBUR. Szczęki 100 mm, masa 15,6 kg.
Konstrukcja na pierwszy rzut oka klasyczna. Czyli ruchoma szczeka przednia, prowadzenie na na trochę nietypowej bo półokragłej od góry, a nie płaskiej prowadnicy. W dodatku marka kojarząca się z NRD.
ROBUR oczywiście kojarzy się z zakładami w Zwickau, ale nawet obecnie można kupić zawiesia Robur (markw należących do firmy BETA), nagrzewnice Robur (produkt firmy Robur SpA), istnieją kluby (belgijski KVK ROBUR), mamy nawet bohatera literackiego - Robura Zdobywcę.
A po drugie. 15.09.1919 roku pan Władysław Bernadzikiewicz złożył do Urzędu Patentowego RP chyba pierwszy w naszej historii opis patentowy dotyczący imadła. Patentu udzielono 18.09.1924 roku. Patent (No 630 Imadło równoległe) opisuje imadło ślusarskie z prowadnicą która w swojej górnej części ma formę półwalca, w dolnej części ma występy obejmujące podstawę nakrętki trapezowej. Dodatkowo informuje że w stanie ściśniętym obie szczęki mają kształt jajowaty.
Kiedy sobie rysunki imadła pana Bernadzikiewicza ze zdjęciami naszego Robura to - okazuje się że kształt imadła jest prawie identyczny. Identycznie mocowana jest śruba trapezowa. Natomiast występu prowadnicy są mniejsze i nie obejmują ściśle nakrętki - no ale pytanie czy nie okazało się że ścisłe pasowanie szczęki i boków podstawy nakrętki jest kłopotliwe, a i bez tego szczęka jest dostatecznie precyzyjnie prowadzona?
Podobne imadła od czasu do czasu pojawiają się w sprzedaży. Część jest niesygnowana i nie wiadomo kto je wyprodukował. Jacyś pewni producenci? Oczywiście. To zakłady "Neptun" I. Mintz i Ska z Końskich i znajdująca się w tej samej miejscowości "SK Końskie": S. Kronenbluma. Obie te firmy produkują prawie identyczne imadła, bardzo podobne do tego na rysunkach patentowych. Różnią się one tym że okolice wkładek szczękowych są podwyższone.
Wychodzi na to że jest to oryginalna polska konstrukcja opatentowaną w pierwszych latach niepodległości. I szczerze mówiąc jedno z niewielu oryginalnych polskich konstrukcji imadeł. A wy jak myślicie?