Pan Optykon
mastodon 4.7.2Pan Optykon aka Dawid Głownia - kino, Japonia, komiks, archeologia mediów, linki do bloga.
Nie mam co prawda stuprocentowej pewności, ale wydaje mi się, że odkryłem pierwszą wzmiankę o "Gwiezdnych wojnach" w polskiej prasie.
Notka ukazała się w 228. numerze "Życia Warszawy" z 1975 roku, datowanym na 13-14 grudnia.
Warto zwrócić uwagę na to, że tytuł żadnego z wymienianych w tekście filmów nie jest tym, jaki ostatecznie został przyjęty w polskiej dystrybucji ("Wojny gwiazd", "Paszcze", "Spotkania w trzecim wymiarze", "Szkice amerykańskie").
Dlaczego tak się szczerzę po polsku? Bo w końcu trafiła do mnie książka "Conan sp. z o.o. Polscy ilustratorzy i projektanci okładek książek fantastycznych w Polsce okresu transformacji (1985–1995)" autorstwa Patryka Moglinickiego, wydana nakładem Wydałem.
Powstaniu książki kibicowałem od kilku lat – od chwili, gdy Patryk poinformował na Instagramie, że taki projekt chodzi mu po głowie. To, że udało mu się dowieźć przedsięwzięcie do końca, cieszy mnie tym bardziej, że mogłem dołożyć do niego skromną cegiełkę jako redaktor merytoryczny.
Ale na tym powody do radości się nie kończą. Oto bowiem już w przyszły wtorek będę miał przyjemność poprowadzić spotkanie autorskie z Patrykiem we wrocławskiej księgarni Tajne Komplety. A jeśli macie do autora jakieś pytania w związku z tą publikacją i pracami nad nią, dajcie znać w komentarzach. Postaram się mu je zadać i odnotować odpowiedzi tak, by mogły je poznać także osoby, które nie wezmą udziału w spotkaniu.
Na dniach pokażę tu przykładowe strony z książki. Muszę tylko przemyśleć które, bo wybór nie jest łatwy, ze względu na dużą liczbę informacji i ładnych reprodukcji okładek.
Rekomenduję, polecam, zachęcam do zakupu i informowania o publikacji przyjaciół, znajomych i obce osoby.
W moim rankingu twórców filmowych, co to jak już mieli pomysł na film, to się w tańcu nie certolili, wysoko plasują się twórcy komedio-horroru "Chcę cię ugryźć" ("Kamitsukitai", 1991, Shūsuke Kaneko).
Film bowiem zaczyna się od fikcyjnego materiału z telewizyjnego programu informacyjnego, w którym donoszono, że zgładzony w wyniku rewolucji 1989 roku prezydent Rumunii, Nicolae Ceaușescu, zlecił badania nad krwią Drakuli, a w zawierusze towarzyszącej przewrotowi politycznemu jedyna próbka rzeczonej krwi zaginęła.
Materiał ten zawiera zarówno sceny zrealizowane na potrzeby filmu, jak i archiwalne materiały z rewolucji, w tym kadr ze zwłokami Ceaușescu.
Później w filmie krew trafia do Japonii, gdzie w wyniku pomyłki zostaje użyta podczas operacji potrąconego przez samochód pracownika firmy medycznej, a ten po roku powraca do życia w postaci wampira. I dzieją się rzeczy.
Po ponad tygodniu od pierwszych zapowiedzi na platformach YouTube i Spotify wylądował najnowszy odcinek "Pogaduch Komiksowych".
Tym razem rozmawialiśmy o "Mglistym wymiarze" Richarda Corbena (co to jest królem komiksów, jak szczupak jest królem rzek), wydanym w Polsce w 2024 roku przez Kulturę Gniewu.
A rozmawialiśmy w nieco rozszerzonym składzie, ponieważ do stałej ekipy (ja, Marta Falkowska Comics, Paweł z Wypisz, wymaluj - subiektywnie o komiksach i Szymon z Kosa Kulturalna), dołączył Maciej Pałka – twórca komiksowy, edukator i, jak sam podkreślił, youtuber, a zarazem, a w kontekście tego spotkania – przede wszystkim, admirator Corbena.
Zachęcam do odsłuchu/obejrzenia.
Tu YouTube: https://www.youtube.com/watch?v=ZRsICP5is8U.
A tu Spotify: https://open.spotify.com/episode/4UKD1iTgg4WRqLxsErpzEM.
P.S. Dopiero podczas uploadu materiału zorientowałem się, że mamy mały jubileusz, ponieważ to nasza dziesiąta rozmowa.
Ostatnio mam na głowię trochę spraw, wskutek czego nieco zapuściłem profil. Mam nadzieję, że to wkrótce się zmieni.
Tymczasem po niemal miesiącu wróciłem do myśli, że scena w sklepie z płytami z "Amerykańskiego żigolaka" ("American Gigolo", 1980, Paul Schrader) we wprawnych rękach może być doskonałą bazą templatek do memów.
Moje sprawne nie są, ale i tak podzielę się jednym z memesków.
Przedostatni wpis, z materiałem z "Życia Warszawy" z 1975 roku, wzbudził spore zainteresowanie. Szczególne wrażenie zrobił tytuł, pod którym figurują nim "Szczęki" ("Jaws", 1975, Steven Spielberg), czyli "Paszcze".
A wiecie, jakim polskim tytułem produkcji Spielberga posłużono się w recenzji w "Filmie", w dziale "Z ekranów świata"?
Otóż: "Paszcza".
Dane bibliograficzne: Tadeusz Sobolweski, Paszcza, „Film”, 1975, nr 50, s. 21.
Szanuję twórców trylogii filmów o wojownikach ninja wytwórni Cannon z lat 1981-1984 za to, że nie odgrzewali dwa razy kotleta, tylko każdorazowo robili z tą materią coś innego.
W pierwszym filmie mieliśmy białasa, który dokonał zawłaszczenia kulturowego, zostając ninja, a później pokonał niezadowolonego z tego faktu japońskiego przedstawiciela tej profesji. W drugim zaś głównym bohaterem był już japoński ninja, który stawiał czoła amerykańskimi gangusami. Natomiast w trzecim duch ninja opanował tancerkę-instalatorkę sieci telefonicznej, by zemścić się policjantach, którzy go zastrzelili.
Tu możecie zobaczyć fragment pierwszego filmu – "Wejścia ninja" ("Enter the Ninja", 1981, Menahem Golan) – w którym ninja w cywilu spuszcza łomot licznej grupie przeciwników, po czym znęca się nad inwalidą. Ale ten ostatni zasłużył.
Z historii marketingu filmowego.
W takim pokazie filmu "Rasputin: Szalony zakonnik" ("Rasputin: The Mad Monk", 1966, Don Sharp), co to na wejściu dostaje się sztuczną brodę, to bym wziął udział. Nawet biorąc pod uwagę to, że film jest w najlepszym razie taki se (aczkolwiek Lee wspaniały).
Ufff... Po (kolejnym) dłuższym okresie wytężonej pracy, wskutek którego sociale poszły w dużej mierze w odstawkę, postawiłem ostatnią kropkę w anglojęzycznym artykule poświęconym recepcji "Gwiezdnych wojen" w polskiej prasie przez wprowadzeniem filmu na polskie ekrany.
Wyszło 40 439 znaków.
Teraz pozostaje czekać na opinię redaktorów tomu i recenzentów. A jeśli artykuł zostanie przyjęty, to na rozpoczęcie i zakończenie prac redakcyjnych. A później na resztę procesu wydawniczego. I tak oto tom może ukaże się pod koniec roku. Ale bardziej prawdopodobny jest przyszły rok, by publikacja tomu korespondowała z 50 rocznicą premiery "Gwiezdnych wojen".
Być może zidentyfikowałem pierwszy przypadek polskojęzycznego tekstu wpisanego w dymki kadrów z komiksów o Supermanie.
Nie w polskiej publikacji, lecz w polskojęzycznym amerykańskim periodyku.
A konkretnie w artykule Leo Janosa "W obronie komiksów" zamieszczonym w 92. numerze czasopisma "Ameryka" z 1966 roku.
Mam dla Was jeszcze jeden archiwalny materiał prasowy. Znacznie młodszy od poprzedniego, bo z 1992 roku.
Wtedy to "Prawo i Życie", słowami Janusza Tycnera, żegnało się z Supermanem. Czyli donosiło o crossoverze "Śmierć Supermana" ("The Death of Superman"), w którym to, na niezbyt długi czas, wydawnictwo DC uśmierciło swego flagowego herosa.
Polscy czytelnicy, jeśli nie chcieli sięgać po zagraniczne publikacje, musieli na lekturę tej historii czekać do 1995 roku, kiedy ukazała się na łamach "Supermana" TM-Semic.
Dane bibliograficzne: Janusz Tycner, Był nam wspaniałym kolegą, "Prawo i Życie", 1992, nr 39 (1447), s. 12.
Z historii sztuki w komiksie.
Na dole: Arnold Böcklin, "Wyspa umarłych" ("Die Toteninsel"), wersja piąta, 1886.
U góry: "Les Écluses du ciel", t. 4: "Avalon", 1988, scen. Rodolphe, rys. i tusz François Allot.
Nieśmiało przypominam, że dziś o 18:00 we wrocławskiej księgarni Tajne Komplety rozpocznie się spotkanie autorskie z Patrykiem Moglinickim, poświęcone książce "Conan Sp. z o. o.: Polscy ilustratorzy i projektanci książek fantastycznych w Polsce okresu transformacji (1985-1995)".
Jeśli temat Was interesuje, a będziecie w okolicach, to zachęcam do zajrzenia.
Jeden ninja powie "tak", drugi "nie".
Czyli: "Ninja 3: Dominacja" ("Ninja III: The Domination", 1984, Sam Firstenberg).
W historii sztuki w komiksie. Ponownie "Grandville".
Wielokrotnie pisałem i opowiadałem o swoim uwielbieniu dla tej serii. I pewnie jeszcze wiele razy to zrobię. Bo jak nie lubić komiksu, w którym można znaleźć taki wspaniały ukłon w stronę Rousseau i jego tygrysa.
Henri Rousseau, "Tygrys podczas burzy tropikalnej" ("Tigre dans une tempête tropicale"), 1891.
„Grandville”, t. 5: Force Majeure, 2017, scen., rys. i tusz Bryan Talbot.
Kilka dni temu pisałem, że w końcu obejrzałem "Amerykańskiego żigolaka" ("American Gigolo", 1980, Paul Schrader).
Dziś natomiast mam pytanie do osób, które ten film widziały i jako tako pamiętają swój odbiór. A konkretnie odbiór finału, bo o jego interpretację mi się rozchodzi.
Schrader cytuje w nim zakończenie "Kieszonkowska" ("Pickpocket", 1959, Robert Bresson), zarówno pod względem treści końcowych scen, jak i ich formy. Przy czym w "Amerykańskim żigolaku" forma ta– zwłaszcza montaż – znacząco odbiega od reszty filmu.
Stąd też finał filmu można zinterpretować jako fantazję – szczęśliwe zakończenie sprawy, o którym bohater i kibicująca mu widownia mogą tylko pomarzyć, niemożliwe do zaistnienia w świecie, jaki został odmalowany we wcześniejszych partiach filmu.
No i zastanawia mnie, na ile powszechna jest to interpretacja. Jak to u Was wyglądało?
W 43 roku n.e. cała Brytania została podbita przez Rzymian. Cała? Nie! Jest taka jedna kraina, która zwycięsko stawia opór najeźdźcom. Niewielka osada Nevergivup otoczona ośmioma rzymskimi obozami warownymi – Harmoniu, Cranium, Premium, Pandemonium, Rostrum, Aquarium, Laudanium i Maximum. Osada zdolna jest stawiać opór Rzymowi dzięki dającemu ogromną siłę wywarowi przygotowanymi przez druida Hokus Pokusa, a także odwadze zamieszkujących ją brytońskich wojowników, z których najmężniejsi są sprytny Little Fred i jego korpulentny przyjaciel Big Ed.
Brzmi znajomo, ale nie do końca? Trochę jakby Asteriks? Historia podobna, ale miejsce i czas akcji oraz imiona postaci nie te?
Powyżej nakreśliłem Wam punkt wyjścia pierwszego brytyjskiego wydania "Asteriksa", w którym to wydawca zdecydował się na lokalizację francuskiego komiksu.
Komiks ukazywał się na łamach magazynu "Valiant", od numeru 59. z 16 listopada z 1963 roku do 79. z 4 kwietnia 1964 roku i był nie tylko zlokalizowanym, ale i znacznie skróconym przedrukiem historii z albumu "Przygody Gala Asteriksa". Każdy numer magazynu zawierał jedną kolorową stronę z przygodami dzielnych Gal... Brytów. Łącznie ukazało się 21 takich stron. Pierwsze dziesięć epizodów nosiło tytuł "Little Fred and Big Ed", zaś ostatnie 11 "Little Fred", uzupełniony o podtytuł "The Ancient Brit With Bags of Grit", co wynikało z tego, że Obe... Big Ed znikał z historii w dziesiątym epizodzie i powracał dopiero w jej przedostatnim kadrze.
Ciekawostka na marginesie (ciekawostki): Lokalizacja komiksu była niekonsekwentna, ponieważ, jak wspominałem, akcja rozgrywa się w 43 roku n.e., a więc za rządów cesarza Klaudiusza, tymczasem w komiksie występuje Juliusz Cezar, który został zabity w 44 roku p.n.e.
Na załączonym skanie możecie zobaczyć pierwszy epizod komiksu.
Zdjęcie jest słabej jakości, bo to nie najlepszy skan z gazety, ale uznałem, że i tak warto pokazać.
Pokazy "Imperium kontratakuje" w białostockim kinie Ton (działającym do dziś) w 1984 roku.
Fotografia, autorstwa Krzysztofa Świderskiego, ilustrowała tekst opublikowany w "Gazecie Współczesnej" z 5 stycznia 1984 roku.