Wczoraj miałem zabawną rozmowę z firmą, która ogarnia moją stronę www. Mówię im, że nie będzie integracji z wizytówką google, bo nie mam takowej i nie zamierzam mieć. Oni otwierają szeroko oczy, pewnie w myślach nadają mi jakąś etykietę, ale brną dalej: że ludzie przez mapy google najczęściej szukają i że koniecznie w kontakcie taką mapę trzeba też wstawić. To ja, że nie, że ma być mapka OSM. Oni mi udostępniają dysk google, żeby wrzucić materiały: zdjęcia, teksty itp. Ja na to, że nie mam dostępu bez konta, więc może przez proton drive, albo mailem... Oni że linki do sociali. Ja im mówię, że ok, może założę profil firmowy na Mastodonie i Pixelfedzie, ale w sumie to nie wiem czy warto, bo po co? Itd itp. W końcu gość pyta czy jestem zainteresowany, żeby ta strona jakkolwiek marketingowo była pożyteczna. Ja mu na to, że nie wiem bo jestem geodetą i przez ponad 3 dekady działalności nie miałem takich momentów, żebym wyrabiał się z obsługą tych klientów, których już mam. Stronę traktuję jak wpis w książce telefonicznej. Jak ktoś zgubi numer do mnie, to żeby mógł znaleźć.
Generalnie jak zrobisz podział pani Zosi i będzie zadowolona, to powie panu Mietkowi, że zna dobrego geodetę. A jak obsłużysz budowę dworca, lotniska czy hali, to przewinie się 20 podwykonawców, z których 5 zostanie z tobą na stałe. Marketing szeptany w tej branży rulez!
Mojsak
lewactwo↙️ ↙️ ↙️
czytactwo📖
biegactwo🏃♂️
wegaństwo🥒
cyklizm🚲
linuksizm
winylizm🎵
ⴽⵓⵍⵛⵉ ⵢⴻⵜⵜⵏⴻⵔⵏⵉ ⵓⵍⴰⵛ ⴷ ⴰⵛⵓ ⴰⵔⴰ ⵢⴻⵇⵇⵉⵎⴻⵏ ⴰⴽⴽⴻⵏ ⵢⴻⵍⵍⴰ
Wyszło słońce więc w mojej podszytej wiatrem jurcie zrobiło się na tyle ciepło, że można trochę pomajsterkować. Przypomniałem sobie, że jako kiepski ogarniacz komputerowy trochę na czuja to budowałem. Podpowiedzcie: dobrze że na spód dałem 2 pecety, a serwer Della wyżej? Tak mi się zgrało wysokościami, ale może to błędne podejście z punktu widzenia architektury sieci?
#DIY #Podlasie
Moja prywatna teoria spiskowa głosi, że bateria w moim Xiaomi nie zepsuła się przypadkowo, czy przez niewłaściwe użytkowanie, tylko że ktoś musiał w tym maczać paluchy. Ale poszukiwania w sieci nie potwierdziły moich podejrzeń, że aktualizacje systemu po 2 - 3 latach użytkowania prowadzą do szybkiego zgonu urządzenia. A przynajmniej Xiaomi nie było na tym przyłapane. To może lepiej, bo gdybym znalazł potwierdzenie w faktach i niezbitych dowodach, to musiałbym je przyjąć, niezależnie jak by faktycznie było. A teorie spiskowe potwierdzają się same. Czyli mam rację, a jeśli ktoś twierdzi inaczej, to znaczy, że jest w spisku bateryjnym i Chińczycy mu płacą.
Koniec końców poczułem, że to już czas na wymianę, a decyzja, że będzie to Fairphone z e/OS zapadła już wcześniej. Zobaczymy jak to działa...
To będzie historia osnuta na kanwie bon motu "Rób to, co kochasz, a nie przepracujesz w życiu ani godziny". I trochę kryptoreklama.
Swego czasu byłem biegaczem. Ultramaratończykiem. Jeździłem tu i ówdzie, żeby się przebiec, najczęściej po górach. A im bieg trudniejszy, tym wydawał się ciekawszy. W 2015 roku pojechaliśmy z grupą znajomych z Podlasia na Bieg Rzeźnika. 80 km z hakiem po Bieszczadach. W drodze powrotnej dopadła mnie chandra. Zacząłem jęczeć, że trzeba się tłuc szmat świata, żeby wziąć udział w takiej imprezie. W naszym regionie, poza INO (Zarzynek, Ełcka Zmarzlina), nie było żadnego długodystansowego biegu. Od słowa do słowa z narzekania zrodziła się idea, żeby samemu coś zorganizować. I tak powstał Ultra Śledź Puszczy Knyszyńskiej. Właściwie to Sljedz', bo nazwa pochodzi od podlaskiej gwary, a nie morskiej rybki. Organizacja imprezy okazała się orką na ugorze. Uzyskanie wszystkich zgód, ogarnięcie logistyki itp. zajęło mi pół roku. Ale udało się i w lutym 2016 r. pierwsza, niespełna 100 - osobowa grupa biegaczy stanęła na starcie pierwszego podlaskiego ultramaratonu. Przygarnęło nas urocze puszczańskie miasteczko Supraśl. W tym roku miała miejsce 10/11 jubileuszowa edycja. (Cowidowa była pół-oficjalna, więc niektórzy ją liczą, inni nie).
Mi wystarczyła edycja nr 1, żeby się zorientować jaką głupotą było porywanie się na to. Po raz kolejny okazało się, że przekuwanie hobby w profesjonalne zajęcie kończy się fatalnie. Kryzys biegowy wywołany brakiem czasu, związanym z organizacją biegu (to był pełnowymiarowy 2 etat!) trwa właściwie do dziś. Na szczęście dwójka przyjaciół z Supraśla przejęła ode mnie formalną organizację, zostawiając mi to, co naprawdę lubię: szlajanie się po puszczańskich bagnach i chaszczach i wymyślanie nowych wariantów tras. Dzięki nim impreza trwa, rozwija się i powiem Wam nieskromnie, że nie znam wielu wydarzeń tego typu, które miałyby podobny klimat. Na co niebagatelny wpływ ma "bankiet" kończący się zwykle dzikimi pogo - harcami.
Na zdjęciu opowiadam o początkach Śledzia.
Śmiałem się z moich jeszcze-starszych-ode-mnie klientów, że wyrejestrowują działalności, bo wchodzi KSEF. Dziś od rana przeżywam frustracje i zaczynam ich rozumieć. Wydawało się, że jest to śmiesznie proste. Rejestrujesz się w systemie, generujesz token, wklejasz go w programie księgowym i jazda.
Ale chwila prawdy nadchodzi gdy masz klienta nad głową, który chciałby dostać fakturę, program księgowy nie może się połączyć z KSEF. Kiedy się w końcu łączy, KSEF odrzuca fakturę bez raportu błędów. Program nie chce wydrukować faktury nie wysłanej do KSEF itd...
Wrrr
Fajna rzecz wynaleziona na lemmy. Można zbliżać/oddalać i zmieniać perspektywę ruchami myszki.
Mogłoby się wydawać, że jestem pogodzony z przemijalnością doczesnej powłoki. Nawet kuszącym wydaje się być stan niebytu. Czegóż może brakować trupowi? Łatwo się godzę z tym, że większości rzeczy, które chciałem zrobić, już nie zrobię, nie zobaczę, nie posłucham itd.
A jednak, kiedy trafiam na nowe literackie wszechświaty, ogarnia mnie rozpacz/panika/rezygnacja bo wiem, że nie mam już za wiele czasu.
Tym razem przypadkiem trafiłem na Pynchona (genialna księgarnia w Nowym Teatrze w Warszawie, z której nie potrafię wyjść z pustymi rękami!), a ten człowiek ma gest. "Tęcza grawitacji" to 800 stron drobnego druku i prozy gęstej jak poezja. Każde zdanie wymaga namysłu, skupienia, uwagi. Czuję, że czeka mnie rok pod znakiem Pynchona, chyba że zmęczy mnie jak "Ulisses" Joyce'a czy "W poszukiwaniu straconego czasu" Prousta. Po tamtych potrzebowałem kilku lat oddechu, zanim sięgnąłem po kolejne ich dzieła.
Choć książka trafiła do mnie z zupełnie innego klucza, to wpisała się w mój cykl brytyjski, który ciągnie się za mną od dłuższego czasu. Staram się poznawać kulturę miejsc, do których jeżdżę, a tak się w życiu złożyło, że lubię spędzać wakacje w zimnych krajach i najczęściej jest to właśnie UK.
No nic... znikam w cuchnących zakamarkach wojennego Londynu. Zobaczymy co z tego wyniknie.
Zebrało mi się na sentymenty i słucham muzyki, którą lubiłem 40 lat temu. I dobra, może byłem wtedy zapatrzony w GBH czy Dead Kennedy's ale radosna energia Toy Dolls dziś mnie bardziej uwodzi. Za tydzień będę w UK i pomyślałem "kurde, może gdzieś grają?!" (bo ciągle jeszcze grają). Okazuje się, że tam nie, ale niedługo będą... na Podlasiu. Zagrają w Goniądzu na festiwalu Rock na bagnie. Taka checa...
https://open.spotify.com/track/3hlWdHbQsPyHcexFLrwn2A?si=-kd9VU_cTNOcRJz_jjma9A
Jak pewnie u większości z nas, mój stosunek do AI ewoluował. Było zachłyśnięcie nową technologią i był sceptycyzm.
Nigdy jednak nie przeminie moja tęsknota za cudownym narzędziem do tworzenia surrealistycznych, fantasmagorycznych wizji naszego świata, czyli pierwszą wersją DALLE'a.
Tu chyba usiłowałem stworzyć retro-style fotki na jakieś firmowe SM.
Czuję, że te dzieła będą kiedyś warte gruby chajs.
Wrzucam link jako wierny fan festiwalu, choć nie wiem czy w tym roku się uda tam być. Osoby mające konto na fejsbruku twierdzą, że już dawno sold out.
Sprzedaż karnetów odbywa się od lat w ten sam sposób: piszesz maila do Niemca, który to organizuje, on podaje numer swojego konta i jak dostanie kasę, wpisuje Cię na kartkę. Przejeżdżasz na ukos cały kraj i okazuje się, że ktoś siedzący w bramie ma tę kartkę i jest tam twoje nazwisko.
System działa niezawodnie.
Punk w Ameryce Południowej żyje. W tym roku tylko 3 kapele stamtąd, ale zdarza się że i te północnoamerykańskie i europejskie mają coś ważnego do wykrzyczenia.
Jeśli ktoś lubi potańczyć i nie przeszkadza mu, że żebra bolą tydzień lub dłużej, to warto choćby z tego względu. Zdjęcie z edycji 2023, więc gdzieś tam pląsam wśród tej młodzieży.
https://www.bierschinken.net/event/izero-hardcore-fest
Photo by Angela Owens
Uwaga, lokowanie produktu!
Moja (od)twórczość muzyczna ograniczyła się do kariery w Chórze Politechniki Białostockiej (i kilku innych) w charakterze szeregowego basa-barytona i do napisania kilku czy kilkunastu tekstów, które ktoś gdzieś zaśpiewał.
Lokowanym produktem jestem zatem nie ja, lecz mój potomek, członek białostockiej grupy La Venders (ten w środku), a w zasadzie twórczość tej grupy. Polecam Państwa uwadze!
https://open.spotify.com/track/3s1yWKvZX8n3bAxhNVZLyv?
https://lavendersx.bandcamp.com/album/nimis
https://soundcloud.com/lavenders-music/sets/ultragalaktyczny-podmuch
W ramach higieny cyfrowej używam Neatlaunchera i staram się maksymalnie ograniczać ilość zainstalowanych aplikacji. Oczywiście nie wszystkie są tu widoczne. Od kilkunastu lat jestem też na wewnętrznej emigracji, bo obserwowanie tego co się dzieje w krajowej polityce budzi tylko wkurw i frustrację. I tak głosuję zawsze na lewicę (która za mojego życia raczej nie zyska wpływu na politykę), więc wiedza o tym co powiedział Tusk i co na to Nawrocki jest mi zbędna. Unikam głównie wiadomości krajowych, ale (jak widać w moim rss feedzie) dopada mnie czasem chęć obserwowania świata z nie-zachodniego punktu widzenia. Są to zwykle kilkudniowe zrywy. Z mojego doświadczenia wynika, że bardziej wiarygodny jest obraz rzeczywistości z dalszej perspektywy. Wolę poczytać o starciach Xerxesa z Grekami niż śledzić to, co teraz dzieje się w Iranie lub gdziekolwiek. Świadomość, że wszystko już było jakoś działa na mnie kojąco. A czegóż więcej niż ukojenia trzeba?
https://pixelfed.social/p/Mojsak/939412673089837956
Wiosna na Podlasiu. Sezon godowy w pełni.
OŚWIADCZENIE
Nie mam zdania na temat SAFE i nie planuję go sobie wyrabiać.
Update: Jordan, jak zawsze, darł ryja przejmująco. Gatunek emo-posthardcore-punk zobowiązuje. La Dispute jednak znałem i chyba większe wrażenie zrobił na mnie jeden z 2 supportów - Kalifornijski VS Self. Jak dla mnie było to jakieś przedziwne połączenie gitarowej americany i emo-screemu. Instrumentarium super surowe: wokal/tamburyn, wokal/gitara, perkusja. Miało to w sobie porywający, świeży vibe.
Oczywiście było srogie pogo w gęsto ubitym tłumie. I jak zwykle w takich sytuacjach zagrożeniem nie są umięśnieni faceci tylko dziewczyny, które w zależności od wzrostu walą cię tyłem głowy w podbródek albo w nos. Po godzinie wycofałem się w bezpieczniejsze rejony, ciesząc się, że tym razem skończyło się bez większych kontuzji. To był dobry koncert: 8/10.
Wszyscy wiemy jak to było z dawnymi wojnami. O tym, co Putler, Pomarańczowy czy Netaniahu wyczyniają, chcemy, czy nie, słuchamy codziennie.
Ja dziś idę do Proximy posłuchać co Jordan Dreyer ma do wykrzyczenia na temat przyszłych wojen.
https://on.soundcloud.com/vFiGPg7kyPkF2Oy8PH
Piękne rocznice. Marzyłem kiedyś o ZX81. A miałem dostęp tylko do Meritum Mery-Elzab (PL!) i okazjonalnie do Amstrada-Schneidera (RFN).
https://mastodon.mediafaro.org/@mf_magazine/116175631596686727
W ramach oswajania grozy poniedziałku mam pytanie: czy ktoś z Państwa używa Funkwhale'a? Może znacie jakieś polskie instancje? Albo nie polskie ale takie, na których byłoby trochę jazzu, klasyki, muzyki współczesnej (tu: np. Stockhausen, a nie np. Taylor Swift), ew. ambientu?
Próbowałem w weekend założyć konto na open.audio, ale wciąż brak odzewu. Ktoś tam musi ponoć mnie zatwierdzić.
No i natywna apka z F-droida wydaje się być mało stabilna. Udało mi się posłuchać co-nieco na jakiejś otwartej instancji, ale wywalało mnie co jakiś czas.
@sivar@lewacki.space Fairphone kusi zapewnieniami o:
- Modularności i naprawialności: 12 wymiennych części (ekran, bateria, port USB itp.) – naprawa możliwa za pomocą jednego śrubokręta.
- Trwałości: 5-letnia gwarancja i obietnica 8 lat wsparcia programowego (do 2033 roku).
- Ochronie środowiska: ponoć 50% materiałów pochodzi z recyklingu,
- Prywatności: /e/OS usuwa śledzenie przez Big Tech, oferuje oceny prywatności aplikacji (Privacy Score) i wbudowane aplikacje open source.
Właściwie to przeglądam rynek raz na kilka miesięcy, ale może to jeszcze potrwać miesiąc, rok lub dłużej - póki stary tel żyje, będę się go trzymał.



